19 stycznia 2012

Oto Kot Poo, Szczurkowa Anastazja, Ufo Stworek Sid, Kangur Pilot i Kangurzyca Fotograf – wyglądają jak małe dzieła sztuki, a to tylko niektóre z przepięknych, niepowtarzalnych zabawek „IASIO” tworzonych przez Panią Annę Przyborowską.

Jak zaczęła się Pani przygoda z wykonywaniem zabawek i od jak dawna zajmuje się Pani tworzeniem?
Anna Przyborowska: Moja przygoda z szydełkowaniem i szyciem zaczęła się kiedy urodził się mój pierwszy syn – Filipek. To było 10 lat temu. Z nudów i z chęci stworzenia mu cudownego pokoju – takiego jak z bajki – zaczęłam kombinować, wymyślać, próbować i przerabiać różne rzeczy. Jeśli chodzi o szydełkowanie to na początku kompletnie nie odróżniałam prawej i lewej strony ściegu. Co mi się nie podobało to prułam i zaczynałam od początku. I tak po kilka razy. Pierwszego zrobiłam psa dla mojego męża, którego ma do tej pory. Potem były koniki, żyrafy i smoki.  Z szyciem było podobnie. Miałam maszynę i krótkie przeszkolenie jak się na niej szyje a reszty nauczyłam się sama ….

 

 

 

Z jakich materiałów wykonuje Pani zabawki?
Anna Przyborowska: Zabawki szyję głównie z bawełny, którą w większości sprowadzam z zagranicy. Zależy mi na jakości i wyglądzie – nie lubię robić byle czego. Zabawki mają być solidne i służyć dzieciom. Szydełkowe zabawki wykonuję gównie z akrylu – gdyż jedynie akryl nadaje im miękkości i sprężystości.

Skąd czerpie Pani inspiracje, pomysły?
Anna Przyborowska: Z głowy. Zazwyczaj wszystko musi mi się wyklarować i przetrawić w głowie. Nie umiem szkicować ani rysować swoich pomysłów. Inspiracji poszukuję dookoła siebie. Podglądam czym dzieci lubią się bawić, czym ja bym się z chęcią pobawiła. Staram się zawsze stworzyć coś nowego innego niż inni.

Czy tworzy Pani zabawki dla swoich dzieci na życzenie, np.: „Mamo, wyczaruj mi misia albo pieska”?

Anna Przyborowska: Większości moich zabawek powstało z myślą o konkretnej osobie. I tak np.
Wszelakie psy i jamnik z myślą o Mamie,
Konie, koniki dla mojej siostry,
Pacynki na zamówienie mojej koleżanki, która na zaliczenie przedmiotu potrzebowała ręcznie zrobionej pacynki,
Smoki, roboty, wszelkie stwory i potwory dla moich synów. To oni zawsze mieli nietypowe życzenia. Mamo zrób nam smoka – powstał smoko-dinozaur. Mamo a czy smok może mieć dwie głowy – powstał smok dwugłowy, trzygłowy i pięciogłowy. Kiedy mieli fazę na ufo i roboty to wtedy powstały wszelkie oczkosie, ufoludki i roboty. Kiedyś zgłosili zapotrzebowanie na samolot, którym mogliby się bombardować i rzucać. Taki, który przetrwałby więcej niż jeden dzień w całości. Powstał szmaciany samolot, którym można rzucać – nawet troszeczkę leci – ważne – nie cierpią przy tym ściany. Jest bardzo lekki. A przyszli piloci mogą nawet zabrać go ze sobą do łóżka jako przytulankę.

 

Czy wśród stworzonych przez Panią zabawek są takie, które mają dla Pani szczególną wartość?
Anna Przyborowska: Szydełkowe szczury. Chciałam stworzyć coś innego niż misio, których wszędzie jest pełno. Powstały szydełkowe szczury i szczurzyce. W szydełkowych ubrankach, które do woli można ubierać i rozbierać.

 

 

Czy tworzenie jest Pani pomysłem na życie czy hobby?

Anna Przyborowska: Trudno powiedzieć. Wszystko miało być inaczej. Chciałam iść na Medycynę – zdrowie nie pozwoliło. Skończyłam marketing i zarządzanie ale to nie dla mnie. Urodziłam pierwszego syna, dostał 9 punktów na 10. Miał napięcie mięśniowe i trzeba go było prawie rok rehabilitować. Potem alergia i wieczne zapalenie uszu. Nie wróciłam do pracy. Kolejna ciąża połączona z ciężką chorobą. Przeprowadziliśmy się z miasta na wieś. Przez ten cały okres coś tam skubałam i dłubałam. Najpierw dla najbliższych potem dla znajomych, potem dla znajomych znajomych itd. W którymś momencie założyłam działalność gospodarczą.
Lubię to co robię. Pracownię mam w domu. Pracuję gdy dzieci są w szkole i przedszkolu. Gdy wracają mam czas dla nich. Ciężko było to wszystko zorganizować – praca, szkoła, wysyłanie zamówień, zajęcia dodatkowe, zakupy …. Ale w ostateczności wszyscy są zadowoleni.

Dziękuję za rozmowę!

Rozmawiała Magdalena P.