21 kwietnia 2017

Obraz dziecka uderzającego główką w szczebelki łóżeczka lub podłogę, bujającego się samotnie w łóżeczku albo ciągnącego się za włosy może przerazić każdego rodzica. W takich sytuacjach do głowy przychodzą nam różne przyczyny: z autyzmem i chorobą sierocą włącznie. Warto więc wiedzieć, że prawdziwe powody tych zachowań najczęściej nie mają związku z chorobą i są właściwie… banalne. Wyjaśniamy, dlaczego dzieci tak robią i jak w należy postępować.

Gdy malec uderza główką

Uderzanie się dziecka w głowę nie jest tak rzadkim zjawiskiem, jak może się wydawać. W istocie problem dotyczy całkiem sporej grupy dzieci między 1 a 2 rokiem życia. Dzieci te uderzają się w szczebelki łóżeczka, w ścianę czy podłogę. Wygląda to dramatycznie i przeraża każdego troskliwego rodzica.
Przyczyn takiego zachowania może być wiele, ale w znakomitej większości są to:

potrzeba uspokojenia się

Dla dorosłego może wydawać się to absurdalne – nikomu z nas do głowy nie przyjdzie, by uderzać się dla uzyskania pewnego rodzaju spokoju. Warto jednak zauważyć, że dziecko nie zna takich sposobów wyciszenia się, jak my. Rytmiczne uderzanie jest dla niego czymś w rodzaju bujania się – malec wprowadza się w przyjemny stan uspokojenia. Najczęściej tak właśnie się dzieje, gdy dziecko zaczyna uderzać się przed snem.

chęć rozładowania emocji

My – dorośli, w stanach gniewu i w wielkich emocjach rzucamy „ciężkimi” słowami albo próbujemy się wyciszyć i uspokoić w samotności (ewentualnie rzucimy talerzem 😉 ). Dziecko nie zna takich metod, ale to nie oznacza, że nie potrzebuje rozładowania emocji.  Roczny malec sięga wówczas po to, co ma pod ręką, czyli po swoje ciało. Uderzając się, rozładowuje frustrację.

• chęć zwrócenia uwagi

Nawet roczne już dziecko jest genialnym obserwatorem. I możesz być pewna, że jeżeli już choć raz rzuciłaś wszystko widząc, że malec uderza się w głowę, to on wyciągnął z tego właściwe wnioski – i szybko to powtórzy. To logiczne i zrozumiałe. Skoro nie działa wołanie albo popłakiwanie, to malec sięga po poważniejszą broń. Każda zatroskana mama przybiegnie natychmiast!

nuda

Jeśli dziecko zaczyna uderzać główką w szczebelki łóżeczka w sytuacjach, gdy odkładasz je na chwilę do łóżeczka by np. wstawić pranie czy rozwiesić je na balkonie, oznacza to, że prawdopodobnie jest to wyraz nudy. Według dorosłego wygląda to strasznie, ale dziecko wcale nie sprawia sobie dotkliwego bólu!

Oczywiście przyczyny mogą być także poważniejsze, takie jak odczuwanie bólu (wówczas dziecko próbuje go „zagłuszyć” albo początkowe objawy autyzmu (wówczas jest to jednak tylko jeden z kilku objawów – specyficznym jest także unikanie kontaktu wzrokowego czy stereotypowa zabawa).

Sposób postępowania

Przede wszystkim musisz upewnić się, czy za uderzaniem się dziecka nie stoi ból. Udajcie się do pediatry, niech dokładnie zbada malucha i skieruje go na podstawowe badania krwi.
Krok drugi to zabezpieczenie otoczenia – wymień łóżeczko na miękkie turystyczne albo zamontuj wysokie ochraniacze.

W sytuacjach, gdy dziecko zaczyna się uderzać, nie panikuj. Nie krzycz i nie denerwuj się – po prostu odwróć jego uwagę.

Jeśli uderzanie powtarza się wieczorami, zmień wasze rytuały. Zamiast zostawiania smyka samego w łóżeczku, czytaj mu bajki na dobranoc albo głaszcz po główce, aż zaśnie.

Gdy dziecko ciągnie się za włosy

Następuje to w dwóch przypadkach: gdy maluch jest znużony (wówczas może nawijać sobie kosmyki na palec albo rytmicznie je pociągać) lub gdy jest pełen złych emocji (w takiej sytuacji może wyrywać sobie włosy w ataku wściekłości).

Przyczyną pierwszego z wymienionych zachowań jest najczęściej chęć uspokojenia się i wyciszenia. Innymi słowy, to zwykły nawyk – tak, jak niektóre dzieci „miętolą” w pępku albo ssą kciuk, tak inne ciągną się za włosy. Pomaga im to się wyciszyć.

Sposób postępowania:

Jeśli dziecko nie robi sobie krzywdy, twoja ingerencja jest niepotrzebna. Jeżeli jednak ciągnie się niepokojąco mocno, zastąp ciągnięcie włosów swoim dotykiem. Może być to np. głaskanie dziecka przed snem.

W przypadku, gdy ciągnięcie się za włosy występuje na skutek gwałtownych emocji, sprawa jest trudniejsza, a dziecko może zrobić sobie sporą krzywdę. W takiej sytuacji warto przede wszystkim zapobiegać atakom frustracji – pomagaj dziecku w wielu rzeczach, a gdy nie może czegoś robić, staraj się odwracać jego uwagę. Czasem jedynym sposobem jest po prostu mocne chwycenie dziecka i trzymanie go w takim uścisku, aż się uspokoi – z jednoczesnym spokojnym szeptaniem do ucha. Jeśli i to nie pomaga, pomóc może wizyta u psychologa dziecięcego.

Gdy berbeć często się kołysze

Na koniec mocno niepokojący objaw, który w 99% okazuje się być niegroźny – bujanie się.
Jeśli już któryś raz zobaczyłaś, jak twoje dziecko rytmicznie buja się, wpatrując się w jeden punkt, być może w twoich myślach pojawiło się: „o nie, to choroba sieroca!” Uspokajamy: to bardzo mało prawdopodobne.

Kołysanie się u dzieci jest typowym zachowaniem mającym na celu wyciszenie, relaks i rozładowanie napięcia. Dzieci już od pierwszych chwil życia uwielbiają być bujane i kołysane. Jednostajny ruch działa na maluchy odprężająco i uspokajająco. Istnieje zatem wielkie prawdopodobieństwo, że twoja pociecha nauczyła się bujać… sama. W przypadku choroby sierocej dziecko musiałoby być w dużym stopniu pozbawione czułości, miłości i dotyku rodziców – wówczas jednak do bujania dołącza całe grono innych objawów (między innymi somatycznych).

Oprócz działania relaksacyjnego, bujanie się może także działać podobnie jak uderzanie głową – czyli zagłuszać ból (np. przy zapaleniu ucha).

Sposób postępowania:

Na wszelki wypadek udaj się do lekarza i poproś o ocenę stanu zdrowia malca. Jeśli jednak wszystko jest ok., a ty znowu „to” widzisz i czujesz niepokój – weź dziecko na kolana i bujaj się razem z nim. Zamienisz coś niepokojącego na przyjemną chwilę we dwoje. „Znowu to robi!” – dlaczego dziecko uderza główką w ścianę, wyrywa sobie włosy, niepokojąco się kołysze?