18 maja 2017

Już wydawało się, że pokonałaś kłopoty związane z karmieniem. Brodawki przestały szczypać, malec zasypia po jedzeniu, zdążyłaś pochwalić się komuś, że jest dobrze… i figa z makiem, znowu problemy! Jeśli minęło kilka tygodni od porodu, może to zjawisko zwane kryzysem laktacyjnym. Dowiedz się, jak go rozpoznać i pokonać.

Przyczyny kryzysu

Kryzys laktacyjny, czyli chwilowy niedobór mleka w piersiach karmiącej kobiety, pojawia się zwykle w 3 oraz 6 tygodniu po porodzie, potem może też pojawić się w 3 oraz 9 miesiącu. Przyczyny mają zwykle naturalne źródło. Musimy pamiętać, że pokarm w piersiach matki ciągle się zmienia – wraz z rozwojem dziecka. W pewnych momentach te zmiany mogą powodować chwilowe ograniczenie ilości mleka, a co się z tym wiąże – złość dziecka i frustrację mamy.

Poza naturalnymi przyczynami, za pojawienie się kryzysu laktacyjnego może odpowiadać także dokarmianie malca mlekiem modyfikowanym (piersi będą wówczas produkowały coraz mniej pokarmu) oraz nieprawidłowa technika samego karmienia. Zanim zaczniesz działać, upewnij się zatem, czy dobrze przystawiasz niemowlę i zrezygnuj ze sztucznego mleka.

Czy kryzys oznacza koniec karmienia?

Odpowiedź na to pytanie nie jest jednoznaczna. W wielu przypadkach pojawienie się kryzysu laktacyjnego oznacza koniec karmienia piersią. Mamy są sfrustrowane, często przejęte i bardzo zaniepokojone tym, co dzieje się z ich ciałem i z ich dzieckiem. Boją się, że walcząc o pokarm, zrobią dziecku krzywdę, głodząc je. Czasami są też po prostu zbyt zmęczone albo nie mają warunków, by walczyć – wybierają więc butelkę z mlekiem modyfikowanym. I chociaż naturalne mleko jest oczywiście najbardziej polecanym, pamiętajmy, że sytuacje matek różnią się. To, że kobieta „przegra” walkę z kryzysem laktacyjnym wcale nie oznacza, że jest złą mamą.

Druga odpowiedź na to pytanie to oczywiście: nie, kryzys laktacyjny wcale nie musi oznaczać końca karmienia. Chwilowe problemy z ilością mleka w piersiach przechodzi wiele kobiet, jeśli nie wszystkie. Te, które podejmą starania, by zwalczyć kłopoty, najczęściej cieszą się później długotrwałym i satysfakcjonującym karmieniem malca.

Objawy kryzysu laktacyjnego

Pierwsze objaw kryzysu to zaobserwowanie miękkich piersi – młoda mama zauważa, że wcześniej piersi napełniały się w krótkich cyklach i nagle to się zmienia. Co gorsza, test ilości mleka (przeprowadzany przy pomocy laktatora) wskazuje, że pokarmu rzeczywiście nie ma zbyt wiele.

Drugi objaw jest bardziej głośny i trudny do przeoczenia – będzie nim nasze wyraźnie niezadowolone i głodne niemowlę. Dziecko przestaje spać tyle, ile spało do tej pory, jest niespokojne, marudne, ze złością odrzuca pierś po paru chwilach ssania.

Co robić?

Ok, wiesz już, że macie kryzys. Co należy zrobić, by przywrócić mleczną idyllę?

Po pierwsze – uzbrój się w cierpliwość. Przed tobą kilka trudnych dni, które będą wymagały ustawicznego przypominania sobie, o co i po co walczysz. Pragniesz karmić dalej swoje dziecko, ale będzie to wymagało nieco wysiłku.
Po drugie – nie martw się o malca. Na pewno masz w piersi tyle pokarmu, aby nic mu się nie stało przez dwa lub trzy dni waszych starań. Pamiętaj, że opisywana przez nas metoda zalecana jest przez doświadczone i najlepsze położne.
Po trzecie – stwórz plan. Oto jego szczegóły:

• Nastaw się na ciągłe karmienie dziecka przez 2-3 dni. Naprawdę ciągłe – jeśli tylko masz taką możliwość, połóż się z malcem w salonie i podawaj mu pierś na każde zakwilenie. To prosta metoda, która jest sygnałem dla twoich piersi. Dopasowują się one do potrzeb dziecka, więc po tych dwóch dnia intensywnego karmienia zobaczysz efekty.

• Nie ściągaj mleka laktatorem.

• Nie podawaj maluchowi smoczka. W ten sposób zaspokajasz odruch ssania u maluszka. O ile nie ma w tym nic złego w okresie „mlekiem płynącym”, o tyle teraz twoje dziecko ma jak najczęściej pobudzać piersi do produkcji mleka.

• Nie podawaj malcowi mleka modyfikowanego. W ten sposób zaspokoisz głód niemowlęcia na wiele godzin, przez co piersi nie będą pobudzane. Poza tym, dziecko karmione butelką szybko przyzwyczai się do tego, jak łatwo mleko z niej wypływa. I do braku pokarmu w piersi dołączy się niechęć dziecka do ssania. Podawanie butelki w kryzysie laktacyjnym to spory krok w stronę pożegnania karmienia naturalnego.

Dacie radę!

Wiele mam, które przetrwały kryzys laktacyjny, bardzo ceni sobie dalsze karmienie piersią. Dla dziecka również ma to ogromne znaczenie, zatem naprawdę warto walczyć. Jeśli jednak się nie uda, trudno. Ważne jest to, że dałaś z siebie tyle, ile mogłaś.