19 września 2012

Otwieram książkę, a tu na pierwszej stronie w prawym, dolnym rogu moje oczy spoglądają na krótki odwłok z kilkoma nogami. Domyślam się, że jest to część stonogi. Ale gdzie jej początek? Wertuję strona po stronie. I co się okazuje? Stonoga zaczyna się tam, gdzie kończy się na książka, czyli na ostatniej stronie. Stonoga od razu podbiła moje serce, a w szczególności jej różowa czapka. Taka stonoga na luzie. Agnieszkę Frączek uwielbiam, choć krążą różne opinie na temat jej twórczości. Ja należę do grona jej wielbicielek. I może jej rymy nie zawsze są wyszukane, ale dziecko nie zwraca uwagi na takie szczegóły.

Tomik wierszyków rozpoczyna Śnieżek. Do zimy jeszcze trochę, ale na pewno z przyjemnością poczytacie o pędzących bałwankach, śnieżnych chmurkach, misiu polarnym na nartach. Oby tylko nadchodząca zima była tak samo śnieżna i biała, jak ta z wierszyka. Niesamowita wyobraźnia autorki daje o sobie znać w kolejnym utworze o Słoniach na spadochronie. To, że słonie lecą na spadochronie, to jeszcze nic niezwykłego. To nie są takie zwyczajne afrykańskie słonie, to są zakręcone kraciaste słonie. Lecą, trąbią, kłócą się czasami, śmieją się, kozły fikają. Czy wszystkie te harce wytrzymają spadochrony? Niestety wylądowały w ogródku pewnej cioci, która wcale się nie przestraszyła niebieski słoni. Ze spokojem tylko stwierdziła, że to normalne wczesną wiosną. Niedługo w trawie pojawią się żyrafy, a na jabłonkach zakwitną hipcie. Na kolejnej stronie wiosna już zakwitnie i zrobi się Wam zielono i radość ogarnie Wasze serducha. Świat stanie się zielony, liście będą śpiewać, w stawie żaby plotkować, już nawet tęcza będzie zielona. A skąd się wziął zielony stworek z zieloną antenką? Hmm…zielonego nie mam pojęcia. Oprócz tego spotkacie jeszcze pewne żaby na zakupach, stonogę i jeża, spasikonika, który nawet nie chce myśleć o tym, żeby schudnąć, bo wtedy jaki były z niego cud? Dobrze kombinuje. Ale nie zajmujmy się dietą pasikonika, idźmy dalej. Kogo jeszcze poznacie? Pchłę, świnki, słonia, który chciał zostać motylkiem, zająca, który na prezent kupił główkę kapusty. A jeśli jeszcze Wam będzie mało, to kwadratowa krowa, która podczas dojenia zamiast mleka dawała kwadratowe kartoniki.

Niezwykle zabawne, śmieszne i pomysłowe utwory Agnieszki Frączek na pewno spodobają się najmłodszym czytelnikom. Autorka nie stawia żadnych barier swojej fantazji i wyobraźni, w świecie poezji wszystko może się zdarzyć. I słoń może być motylkiem, a nawet mieć na sobie skórę w kratkę. Każdy może mieć marzenia, jakie tylko chce. I nawet te, które wydają się być niemożliwe do spełnienia, mogą w końcu się ziścić. Drogie dzieci bądźcie czujni, a póki co zapraszam do lektury. A jeśli przeczytacie już wszystkie wierszyki, to zapewne zainteresują Was barwne ilustracje. Polecam.

zielonomi

„Zielono mi!”

Autor: Agnieszka Frączek

Ilustracje: Ewa Poklewska-Koziełło

Wydawnictwo: Bis

Liczba stron: 48

Autor: Aurelia Wojtkowiak