23 listopada 2012

„Każdy ma w sobie jakąś pasję i uważam, że trzeba po nią sięgać, głównie, gdy np. choroba nas próbuje sprowadzić do poziomu. Życie faktycznie leży w naszych rękach”Jolanta Radomska

Pani Jolanta Radomska znana internautom jako Pani Niteczka na co dzień zmaga się z ciężką chorobą swoją i syna. Pani Jolanta była motorniczą, aż pewnego dnia zachorowała na stwardnienie rozsiane. Gdy ZUS stwierdził jej całkowitą niezdolność do wykonywania zawodu i na podstawie jednego z przepisów odmówił przyznania renty, nie poddała się. Mimo swojej choroby i walki z rzadką genetyczna chorobą dziecka z niezwykłą siłą i godnością walczy z przeciwnościami losu, a jej pasją i formą rehabilitacji stało się szycie zabawek.

Pani Jolanto, To dla nas zaszczyt móc gościć Panią na łamach naszego portalu.

Jest Pani mamą trójki nastolatków, autorką bloga Pani Niteczka – (Blog roku 2011) – laureatką nagrody w kategorii Moje zainteresowania i pasje. Tworzy Pani rękodzieło – piękne zabawki i maskotki. Jak narodziła się Pani Niteczka, skąd pomysł na prowadzenie bloga, co było impulsem do zajęcia się rękodziełem, czym jest dla Pani rękodzieło?

Pani Niteczka powstała pewnej nocy, gdy syn walczył o życie, a ja siedząc w nocy zaczęłam szyć pierwszą moją zabawkę – myszkę. Od kilku szmatek poszło dalej i stwierdziłam, że czas na bloga dla mnie, bo miał być moją pamięcią, bo walczę z nią każdego dnia, żeby nie uciekała. Poza tym mogłam śledzić własne postępy. To pomaga w nauce. Wszak jestem samoukiem.

W 2011 roku otrzymała Pani Tytuł Kobiety Roku w plebiscycie „Kobieta Dekady” organizowanym przez Onet. Plebiscyt „Kobieta Dekady” ma na celu pokazanie kobiet, które swoim postępowaniem sprawiają, że świat staje się lepszy. Kandydatury w plebiscycie zgłaszali internauci i to oni dokonali ostatecznego wyboru Kobiety Roku. Aż 31% osób spośród głosujących internautów zagłosowało na Panią. Jakie uczucie towarzyszyło Pani gdy nadeszła informacja o zwycięstwie i o tym jak wiele osób to właśnie na Panią oddało swój głos?

Szok. To chyba jest najtrafniejsze określenie. W ogóle nie dopuszczałam do siebie myśli, że mogę wygrać. To niezwykłe być wspieranym przez tylu sympatyków.

Jak znajduje Pani na to wszystko czas – pisanie na blogu, szycie, wychowywanie trójki dzieci?

Dzieci mówią do mnie nawet, gdy szyję. Są dobrymi uczniami, więc nie mam problemów „z nastolatkami”. Mamy świetny kontakt. Bloga piszę zawsze w biegu, na żywo, bez korekt. Szyję – ile tylko mam czasu dla siebie. Między wlewkami dla syna, jego lekcjami w domu. Staram się żyć normalnie, na ile tylko energii wystarcza, bo życie mamy jedno i żal marnować tak drogocennego czasu.

Z jakich materiałów Pani tworzy, skąd czerpie Pani pomysły?

Tworzę z bawełny, sięgam po ciepły polar, lubię filc. Ale też nie omieszkam poszaleć w tiulach. Pomysły. Hmm… Na początku patrzyłam co tworzy świat. Uczę się codziennie. Patrzę jak tworzą odzież projektanci światowi. Uczę się malować. Staram się, żeby każda kolejna przez mnie rzecz była lepsza, inna, ciekawsza i doskonalsza. Taki mały fiś.

Czy wśród stworzonych przez Panią rzeczy są takie, które mają dla Pani szczególną wartość?

Tak. Kocham szyć lalki. One są moimi nastrojami, opowieściami o tkaninach. Dopiero jak uszyję lalkę, dostaje ona swoje imię. Mam wrażenie, że wymyśliłam ich setki. Nie umiem szyć kopii. Każda się różni. Właśnie dojrzałam do etapu, żeby swoim lalkom nadać markę. „Dolls with heart” będzie nowym blogiem. Jesteście pierwsi, którzy się o tym dowiadują. Wiele razy słyszałam, że szyję lalki z sercem. Tak w Polsce, jak i za granicą. Myślę, że osiągnęłam na tyle interesujący poziom tworzenia lalek, że mogę się pod nimi podpisywać nie tylko jako Pani Niteczka … myślę, że czas na stworzenie marki. Też w tym czworakuję, więc trzymajcie za mnie kciuki. Mam nadzieję, że za jakiś czas ludzie będą wiedzieli, że taka a taka lala jest spod mojej ręki.

Czy i gdzie aktualnie można kupić tworzone przez Panią rękodzieło?

Moje zabawki (i nie tylko) od początku można kupić w naszym malutkim rodzinnym sklepie : www.mojamotylarnia.com Mam nadzieję jednak, że już niedługo głównie moje lalki wyjdą z „domowych pieleszy”.

Bardzo dziękuję, że mogłam opowiedzieć choć ciut o mojej przygodzie z szyciem. Każdy ma w sobie jakąś pasję i uważam, że trzeba po nią sięgać, głównie, gdy np. choroba nas próbuje sprowadzić do poziomu. Życie faktycznie leży w naszych rękach.

Dziękuję za rozmowę!

Dodaj komentarz