10 kwietnia 2017

Chociaż nasza wiedza o przenoszeniu się pasożytów jest coraz większa, wszy wciąż kojarzone są z ubóstwem oraz brakiem higieny. Dlatego zaskoczeniem może być dla nas fakt, że nasza zadbana i „wychuchana” pociecha zaczyna uparcie drapać skórę głowy. W istocie nie jest to nic niezwykłego – w okresie przedszkolnym i szkolnym na wszawicę narażone są wszystkie dzieci.

Większość z nas kojarzy problem wszawicy z wczesnego dzieciństwa lub właśnie z lat szkolnych. To właśnie w placówkach, do których chodzą najmłodsi, problem jest najczęstszy – a wszystko z powodu bezpośrednich kontaktów typowych w grupach dzieci.
Zarazić się wszami można tylko w sposób bezpośredni, „stykając” się z kimś, kto już ma na sobie pasożyty. O ile my, dorośli, ograniczamy takie kontakty do minimum, to dzieci przytulają się, wymieniają czapkami, grzebieniami, siłują się i wspólnie bawią. Często oznacza to błyskawiczne zarażenie całych grup w przedszkolu.

Garść faktów o wszach

Dorosła wesz ma około 3-4 milimetrów długości. Bywa przezroczysta, ale kiedy wystarczająco się naje, przybiera brązowy odcień. 6 odnóży wszy zakończonych jest pazurkami, którymi przyczepiają się do włosów. Około 4 razy na dobę pasożyt ten wgryza się w skórę i wstrzykuje powodującą swędzenie ślinę. Niezwalczana wesz żyje około 4 miesięcy.
Warto wiedzieć, że wszy same w sobie nie przenoszą żadnych groźnych chorób. Są jednak źródłem ogromnego dyskomfortu dla dziecka i mogą doprowadzić do bakteryjnego zakażenia skóry, będącego skutkiem drapania naskórka.
Wszawica to oczywiście nie tylko dorosłe osobniki, ale też jaja, zwane gnidami. Jaja mogą perłowobiałe (lekko się błyszczą), brązowe (to te już martwe) albo białe (czyli puste). Wesz składa je tuż przy skórze głowy – są niestety dość kłopotliwe, jeśli chodzi o ich likwidowanie.

Objawy wszawicy

Pierwszym objawem zarażenia wszawicą jest oczywiście drapanie się. Bardzo łatwo można zauważyć, że dziecko co i rusz sięga ręką do głowy i czuje wyraźny dyskomfort. Przy bliższych oględzinach najczęściej zauważa się czerwone plamki na karku oraz – przy odrobinie szczęścia, żywe pasożyty pełzające po powierzchni skóry.

Jak pozbyć się wszy u dziecka?

Po pierwsze – nie panikuj. Wszy to żaden dramat, właściwie jest to bardziej dolegliwość, niż choroba. Spokojnie sobie z tym poradzicie!

Po drugie – udaj się do apteki oraz do drogerii. W aptece kupisz szampon zwalczający wszy (podkreśl, że musi być to preparat przeznaczony dla dziecka w danym wieku), najlepszy byłby oczywiście taki, który likwiduje także gnidy. W drogerii kupisz natomiast grzebień z bardzo wąskimi ząbkami.
Po tym, jak umyjesz włosy dziecka zgodnie z instrukcją na opakowaniu, dokładnie wyczesz wszystkie gnidy. To pracochłonne zajęcie wymagające cierpliwości i skutkujące bólami kręgosłupa, ale warto wyczesać włosy dziecka bardzo dokładnie – już jedno pozostawione jajo może skutkować nawrotem problemu.
Kurację taką należy powtórzyć po tygodniu – bezwzględnie!
Uwaga! Jeśli problem dotyczy dziewczynki z długimi włosami, nie oznacza to, że trzeba je ściąć! Oczywiście wyczesywanie jaj z długich pasm jest trudniejsze, ale mimo wszystko warto się poświęcić – chyba, że córka i tak marzy o zmianie fryzury.

Po trzecie – zabierz się za domowe porządki. Wypierz wszystkie kocyki, pościele i maskotki (minimum 60 stopni). Wyparz wszystkie grzebienie, spinki, gumki. Jeśli jakiejś maskotki nie można wyprać (bo np. ma w środku mechanizm), to włóż ją do zamrażarki na dwa dni. Na koniec dokładnie wytrzep dywany.

Wstydliwa dolegliwość – jak rozmawiać z personelem przedszkola oraz z samym dzieckiem?

Jak już wspomnieliśmy, wszy nadal kojarzone są jako problem marginesu – stąd też wielu rodziców (w obawie przed wyśmiewaniem dziecka) ukrywa zarażenie przed personelem przedszkola. To jednak jeden z najgorszych pomysłów, na jaki możemy wpaść.
Zauważmy, że personel przedszkola czy żłobka doskonale orientuje się, że wszawica jest chorobą szybko rozprzestrzeniającą się i dotykającą wszystkich. Nie grozi nam zatem posądzenie o np. brak higieny. Jeżeli jednak zatrzymamy informację o wszach dla siebie, w rzeczywistości sprawimy, że inni rodzice nie zareagują w odpowiednim czasie. To z kolei oznacza, że dzieci będą zarażać się co chwilę. Efekt? Nasze dziecko po miesiącu znowu zacznie drapać się po głowie.

Poinformujmy personel placówki, aby można było rozpocząć odpowiednie postępowanie – przekazanie informacji rodzicom oraz przeczyszczenie sal, w której spędzają czas dzieci. Oczywiście nikt nie musi wiedzieć, że problem dotyczy naszego dziecka. Poprośmy personel o dyskrecję i podanie informacji w formie: „W przedszkolu pojawiły się wszy” – bez wskazywania na osobę z wszawicą.
Jeżeli natomiast chodzi o samo dziecko – nie okazujmy mu swojej irytacji, obrzydzenia czy złości. To nie jego wina. Na spokojnie porozmawiajmy o problemie i wytłumaczmy, czym właściwie są wszy oraz co trzeba teraz robić. Dla rozładowania atmosfery warto też wspomnieć o swojej (nawet fikcyjnej) przygodzie z wszami – z czasów dzieciństwa.