30 czerwca 2020

Twoja koleżanka właśnie urodziła i udajesz się z wizytą? A może to twoja siostra jest świeżo upieczoną mamą, więc biegniesz z prezentem dla maluszka? Zanim zapukasz do drzwi mieszkania nowego lokatora, przeczytaj nasz tekst i dowiedz się, czego na pewno nie chce usłyszeć od ciebie matka malutkiego dziecka. A jeśli to ty nią jesteś, także przeczytaj – przekonasz się, że w swojej niechęci do niektórych tekstów naprawdę nie jesteś sama!

  1. „Ale masz teraz labę, zazdroszczę ci!”

Ha. Haha. Hahaha! – chciałoby się odpowiedzieć.

Laba? „Wolne”?
Luz? Kto urodził dziecko ten doskonale wie, że pierwsze tygodnie, a nawet i późniejsze są bardzo dalekie od wypoczynku. W słowach, że młoda mama nie ma kiedy napić się ciepłej kawy, naprawdę nie ma przesady – pomijając te nieliczne przypadki dzieci, które naprawdę śpią całymi dniami. A chcesz znać bolesną prawdę? Gdy robi się naprawdę gorąco i malec wyje jak obdzierany ze skóry przez kolejną godzinę, wiele mam płacze i zadaje sobie pytanie: „Cholera, po co mi to było?!” (później przychodzą wyrzuty sumienia, ale to już inna historia). To nie jest laba. To zmiana życia. Dlatego jeśli chcesz coś powiedzieć, to może lepiej: „Słuchaj, na pewno jest ci ciężko. Może potrzebujesz pomocy?”

  • „Oooo, jaki brzydalek! A on długo będzie taki spuchnięty?”

Ok, wszyscy wiemy, że noworodki rzadko urzekają urodą. Opuchnięte, czerwone, z krostkami, często z zezem. Ale nigdy, pod żadnym pozorem, nie mów tego młodej mamie wprost. Dla niej to klejnot, największe szczęście i najpiękniejsze dziecko na świecie. To jej czas – czas, w którym chce być dumna i pragnie zachwycać swoim dzieckiem cały świat. Mów: „Aleś ty śliczny!”, „Jakie piękne, małe paluszki!” i „Ojej, jaki słodziak!” – sprawisz mamie dziecka gigantyczną przyjemność.

  • „Teraz to młode matki mają wygodę. Nie to, co kiedyś, ta tetra…”

To zwykle tekst naszych cioć, mam i babć. I niby nie ma nic złego w tych słowach – żadna z nas nie zamieniłaby pampersów na tetrowe pieluszki. Ale ton tych słów – sugerujący, że dzisiejsze matki nic, tylko leżą i pachną, nie jest w porządku. I jeśli użyjesz takich słów, to na 99% spotkasz się z zimnym spojrzeniem i głębokim westchnieniem. Dlaczego? Patrz punkt 1.

  • „Masz hemoroidy? Bo ja to po porodzie…”

Stop! Skąd wniosek, że młoda mama, nawet jeśli te hemoroidy czy inne problemy posiada, to chce dzielić się z nimi z całym światem? Niektóre kobiety zachowują się tak, jakby fakt urodzenia dziecka zniosło wszelkie granice między kobietami. Tak nie jest. A młoda matka, którą odwiedzasz, może nie tylko nie chcieć mówić o swoich rozstępach, hemoroidach i popuszczaniu moczu – może także nie mieć ochoty słuchać o twoich dolegliwościach. Serio 😊.

  • „To kiedy drugie?”

Okropne pytanie, bo nie ma na nie dobrej odpowiedzi. Jeśli powie taka, że jak najszybciej, to usłyszy, że się zamęczy, że lepiej odpocząć itd. Jeśli z kolei stwierdzi, że nie planuje albo zacznie myśleć o tym za x lat, to padnie: „Co? Ale wiesz, że mała różnica wieku jest dla dzieci lepsza?”

Nie uszczęśliwiajmy ludzi na siłę. Niech każdy żyje tak, jak chce. I tak poza tym – pytając o drugie dziecko zawsze możemy dotknąć trudnego tematu. Nie wiadomo przecież, czy dana para nie ma kłopotów z poczęciem, prawda?

  • „O, to niedługo się zacznie!”

Najpierw słyszy to ciężarna. Potem słyszy to matka dziecka, które JESZCZE nie ma kolek („ale jak się zaczną, to zobaczysz!”). Potem „się zacznie” dotyczy ząbkowania. I kiedy zacznie chodzić, to już w ogóle mordęga. Ale najgorzej, to jak będzie mówić – zobaczysz, to się dopiero zacznie!

Słuchając ludzi, którzy na każdym etapie życia dziecka uwielbiają prognozować przyszłe olbrzymie kłopoty aż trudno uwierzyć, że macierzyństwo może być szczęśliwe. A przecież może być. I trudno rozróżnić, które etap jest trudniejszy. Niektóre mamy wolą, gdy dziecko już biega, inne kochają etap niemowlęcy. A tak naprawdę wszystkie cieszymy się, gdy dziecko pokonuje kolejny kamień milowy rozwoju. Po co więc to straszenie, podszyte oczywistym: „Bo ja już to przeżyłam, więc wiesz… lekko nie miałam”.

  • „Karmisz?”

W domyśle oczywiście: „czy jesteś wystarczająco dobrą matką?” Aż kusi, by odpowiedzieć: „Nie, głodzę!”. Ciekawe jest to, że ludzie z taką olbrzymią ciekawością pytają o karmienie piersią i prawie wszyscy czują się w temacie jak ryby w wodzie. Postaraj się być inna, nie oceniaj, nie wypytuj.

  • „A czy już umie siedzieć? Bo moja mała to już w tym wieku…”

Oczywiście pytającej nie zależy na tym, aby usłyszeć odpowiedź, tylko aby pochwalić się swoim dzieckiem. Które w oszałamiającym tempie pokonało kolejne etapy rozwoju, ma się rozumieć.

Jeśli i ty lubisz porównywać dzieci, to zmierzasz w złą stronę 😊. I tak szczerze mówiąc – to i tak nie ma znaczenia. Bo co za różnica, że jedno dziecko chodzi w wieku 10 miesięcy, a drugie 14? Z perspektywy czasu… żadna.

  • „Nie wolisz pójść na wychowawczy?”

To pytanie przestawione jest zawsze tak, jakby kwestia urlopu wychowawczego w ogóle nie związana była z pieniędzmi i zależała tylko i wyłącznie od dobrej woli matki. Nie zadawaj takich pytań. Jeśli młoda mama wraca do pracy, to najpewniej dlatego, że musi i przeżywa wielki stres. Lepiej ją wesprzeć niż niepotrzebnie dołować, prawda?

Dodaj komentarz