6 marca 2017

Na wstępie jedno, małe pytanie – kiedy całowałaś się ze swoim mężem tak, jak kiedyś? Nie chodzi nam o buziaka, ale namiętny pocałunek i objęcie się ramionami. Jeśli nie pamiętasz, to mamy dla ciebie dwie wiadomości. Po pierwsze – jesteś w całkiem sporej grupie mężatek. Po drugie – mężatki te nawet nie zdają sobie sprawy, że właśnie zamieniają męża… na kolegę. Jak temu zaradzić?

Mąż kolegą – jak wygląda proces przeistoczenia?

Oczywiście nie chodzi tutaj tylko o głębokie pocałunki – chociaż ich obecność w związku jest dość ważną informacją. Niemniej, gdy mąż staje się kumplem albo współlokatorem, efekty widać wszędzie. Już nie całujecie się na pożegnanie (i na powitanie też nie). Już nie wysyłacie sobie pikantnych smsów – w grę wchodzi raczej: „Kup mleko i papier toaletowy”. Już nie przytulacie się, oglądając film – któreś z was woli zrelaksować się przy laptopie. Gdy rozmawiacie, to na tematy związane z domem i dziećmi, w końcu – być może, nawet śpicie oddzielnie.
Te zmiany wchodzą stopniowo i nie są zauważane od razu. W końcu jednak przyzwyczajacie się do swoich zachowań na tyle, że wizja namiętnego pocałunku staje się wręcz dziwaczna. Stajecie się bardziej współlokatorami i kolegami, niż małżeństwem. I jeśli czegoś z tym nie zrobicie, sytuacja będzie wyglądała coraz gorzej.

Jak temu zaradzić?

Wspomniany przebieg wypadków jest zupełnie naturalny, gdy pojawiają się dzieci. To ogromnie absorbująca zmiana, stawiająca na głowie wszystkie wasze dotychczasowe potrzeby i przyzwyczajenia. Niemniej bardzo ważne jest to, aby w momencie zauważenia, że zmieniły się wasze wzajemne relacje, zacząć działać. Nie pozwólcie, by sytuacja z tymczasowej zmieniła się na stałą. Pomoże wam w tym kilka poniższych wskazówek.

Spanie oddzielnie? Tylko w ostateczności!

W wielu domach młode matki urządzają sobie „chwilową” oddzielną sypialnię – w pokoju dziennym lub pokoju dziecka. Plan jest taki, aby spać z dzieckiem przez „chwilę”, kilka najtrudniejszych tygodni. W praktyce często okazuje się, że młodzi rodzice nie śpią ze sobą przez lata – dziecko nie ma zamiaru „oddać” mamy, potem pojawia się druga pociecha.

Nie dopuszczajcie do tego. Sypialnia musi być waszym azylem – nawet, jeśli czasem w małżeńskim łożu znajdzie się mały, nocny wędrowiec. Często to właśnie ten pokój jest miejscem, w którym uda wam się znaleźć chwilkę oddechu, porozmawiać na tematy nie związane z dziećmi. Nie rezygnujcie z tego – nawet, jeśli jest to mniej wygodne.

Interesujcie się sobą – nie tylko dziećmi!

Młodzi rodzice bardzo często nie zauważają, że ich rozmowy przestają dotyczyć ich samych, a zaczynają przypominać wymianę informacji o dzieciach. Zastanów się – kiedy ostatnio szczerze wysłuchałaś męża, gdy mówił o swojej pracy? A kiedy ty sama mówiłaś o czymś innym, niż „ile zjadły dzieci?” A może jesteś jedną z tych mam, które zapytane: „Co u ciebie?” odpowiadają: „A, nic ciekawego, Antosiowi właśnie wyszedł kolejny ząb”?

Niech drobne gesty staną się dla was świętością.

Nie wolno wam z nich rezygnować – pod żadnym pozorem. O co dokładnie chodzi? Otóż o dawanie sobie całusów na powitanie i pożegnanie. O siedzenie na jednej kanapie – nawet, jeśli macie dwie czy trzy. O przytulanie w kuchni, podczas robienia kawy. O miłe słowa: „ładnie wyglądasz”, „czy mój przystojny mąż życzy sobie kawę?”. To drobiazgi, które stanowią was jako parę. Nie mniej pretensji, że mąż o nich nie pamięta. Sama zacznij, to zaraźliwe.

Kapka erotyki.

MMS ze zdjęciem w nowej piżamce, z podpisem: „Gorąca mamuśka czeka już na ciebie” – to jest właśnie to! Oczywiście nie tylko, chodzi także o to, by klepnąć męża w tyłek (albo nie złościć się, kiedy on to robi), kupić nową, ładną bieliznę – drobiazgi, które będą wam przypominały, że wciąż jesteście także kochankami.

Wspólne posiłki.

To kolejna rzecz, o której zapominają młodzi rodzice. Jeśli to tylko możliwe, organizujcie swój czas tak, aby jeść razem. Porozmawiać przy tym, przedyskutować sprawy na bieżąco. Cieszyć się swoim towarzystwem, zamiast przyzwyczajać do jedzenia gdzieś na boku, w samotności.

Wspólne wyjścia.

To najważniejsza, a jednocześnie najtrudniejsza rzecz do zrobienia. Wspólne wyjścia (bez dzieci) musicie traktować jako coś absolutnie koniecznego. Zróbcie wszystko, by udało się wam wychodzić minimum raz na tydzień. Jeśli trzeba, zatrudnijcie niańkę – za jedno wyjście zapłacicie jej 50 zł, więc miesięcznie nie będzie bardzo źle.
Podczas tych wyjść starajcie się nie rozmawiać o dzieciach. Mówcie o sobie – choćby o tym, jaki film obejrzeć w przyszłości albo gdzie pojechać na wakacje. Mówcie o remoncie, o zmianach w mieszkaniu. Kiedyś przecież dzieci się wyprowadzą – nie dopuśćcie, by wtedy zapadła między wami cisza.

Dbajcie o was – także dla dobra dziecka

Pary, które mimo pojawienia się dziećmi wciąż dbają o swój związek, oceniają swoje życie jako znacznie szczęśliwsze. Co więcej – ich dzieci są szczęśliwsze. Dlatego dbajcie o siebie i nie zapominajcie o drobiazgach – to właśnie one różnią pary znajomych od prawdziwie kochających się ludzi.

Jedna odpowiedź do “By mąż nie stał się kolegą – jak dbać o relacje z partnerem, gdy pojawiają się dzieci?”

  1. […] i bliskość do związku. O tym, co robić, by mąż nie stał się kolegą, przeczytasz tutaj. Po czwarte – wprowadźcie znowu seks na co dzień. Nie oznacza to, że musicie się codziennie […]

Dodaj komentarz