8 listopada 2019

Każdego dnia dochodzi do setek wypadków samochodowych z udziałem dzieci, a wiele z tych dzieci umiera. Część z nich mogłaby przeżyć, gdyby tylko były przewożone w prawidłowy sposób. Dlatego dzisiaj mamy dla ciebie listę najpowszechniejszych błędów, których dopuszczają się rodzice przy przewożeniu swoich pociech. Strzeż się ich, a odpowiednie przewożenie malca niech stanie się dla ciebie niepodważalnie ważne.

  • Wybierasz niedopasowany fotelik.

Za duży, albo częściej – za mały fotelik samochodowy to częsty błąd rodziców. Zwykle wynika on z nieprawidłowego zakupu („a niech jest już ten większy, za rok i tak trzeba będzie zmienić”) albo z odwlekania w czasie zakupu nowego, podczas gdy poprzedni jest już zdecydowanie za mały.

Odpowiedni fotelik samochodowy to ten, w którym głowa dziecka nie wystaje poza krawędź zagłówka (nie dotyczy to nóg!). Ponadto należy zwrócić uwagę, że ważniejszy niż wiek, jest wzrost i waga dziecka. To właśnie tymi wymiarami sugerujemy się przy zakupie.

  • Kupujesz fotelik złej jakości.

Wielkim grzechem wielu polskich rodziców jest kupowanie fotelika po to, aby nie dostać mandatu, a nie – by zapewnić dzieciom bezpieczeństwo. Dowodem na to jest choćby wysoka sprzedaż fotelików firmy „krzak”, nie biorących udziały w żadnych testach zderzeniowych, a oferowanych w marketach. Jednocześnie wielu tych samych rodziców kupuje wózki dla niemowląt nawet za ponad tysiąc złotych.

Jeśli nie możemy kupić nowego wózka i dobrego fotelika o wysokich notach w testach zderzeniowych, to kupmy używany wózek. Kupując tani fotelik, naprawdę ryzykujemy zdrowiem i życiem dziecka. To foteliki, które się łamią, wypadają, pękają i na pewno nie zabezpieczają dziecka w obliczu zderzenia.

Ponadto należy dodać, że wysokiego poziomu bezpieczeństwa nie zapewni dzieciom fotelik po kilku dzieciach (materiały ulegają zużyciu, osłabieniu) oraz te, w których wymieniono pokrowiec na inny, niż zalecany przez producenta.

  • Źle montujesz fotelik.

Wbrew pozorom, prawidłowe zamontowanie fotelika nie jest taką oczywistą sprawą. Przede wszystkim, należy zadbać o właściwe miejscu – najbezpieczniejsze to to na środku tylnego siedzenia. Po drugie, prawidłowo zamontowany fotelik jest sztywny, nie ma możliwości ruszania nim na boki.

  • Nie zapinasz pasów bezpieczeństwa.

Bo dziecko jest uparte, bo nie lubi, bo krzyczy, bo to tylko 200 metrów – policjanci z drogówki mogą podać jeszcze z setkę podobnych tłumaczeń, serwowanych przez przyłapanych na gorącym uczynku rodziców. Najczęściej jednak powodem jest zwykłe lenistwo albo „odpuszczanie” dzieciom, które wypinają się z foteli.

Wypadek może zdarzyć się zawsze. Nawet, jeśli mamy do pokonania niecały kilometr. Jego skutki mogą być dla dziecka śmiertelne i nie ma tu właściwie nic do dodania.

  • Przewozisz niemowlę na rękach.

Jakiś czas temu w Internecie pojawiła się wypowiedź pani, która pracowała w punkcie poboru opłat za przejazdy autostradą. Kobieta ta zwróciła uwagę na to, że rodzice nagminnie przewożą dziecko na rękach, zamiast w fotelikach.

Oczywiście łatwo zrozumieć rodziców. Głodne albo rozhisteryzowane niemowlę to poważna sprawa – kusi, by te kilka kilometrów przewieźć je na rękach, uspokoić, nakarmić, odłożyć. Jeśli jednak będziemy mieli pecha i w tym momencie dojdzie do wypadku, to na 99% skończy się to śmiercią dziecka. W chwili zderzenia dorosły nie jest w stanie utrzymać niemowlęcia, które z wielką siłą uderza w szybę i wypada przez okno. Tym, którzy mają choć odrobinę wątpliwości, polecamy filmy z testów zderzeniowych.

Jeśli twoje dziecko domaga się wyjęcia z fotelika, zaparkuj albo poproś o to kierowcę, uspokój maluszka na rękach a potem znowu włóż go do fotelika. To jedyny bezpieczny sposób przewożenia dziecka.

  • Przewozisz dziecko w grubej kurtce albo kombinezonie.

Trudno oczekiwać od rodziców, aby przed wejściem do samochodu rozebrali dziecko na mrozie. Faktem jest jednak, że gruby materiał nie umożliwia mocnego ściągnięcia pasów bezpieczeństwa, nie zapewnia więc dobrej ochrony. Dziecko może nawet wyślizgnąć się z kurtki w momencie zderzenia.

Nie musisz rozbierać dziecka przed wejściem do auta. Poczekajcie chwilę w środku, aż samochód się nagrzeje i dopiero wtedy zdejmij malcowi okrycie, a następnie zapnij w foteliku.

  • Podstawka zamiast fotelika.

Proste, bardzo tanie i wygodne – czyli podstawka dla dzieci. W praktyce jednak należy pamiętać, że podstawka nie zapewni dziecku takiego bezpieczeństwa, jakie daje fotelik. Różnica polega między innymi na tym, że głowa smyka nie jest w żadnym stopniu zabezpieczona.

  • Stosujesz opaskę przytrzymującą głowę.

 Opaska podtrzymująca głowę śpiącego dziecka to najnowszy gadżet, który chętnie kupują rodzice – oczywiście wierząc, że tym samym dbają o bezpieczeństwo dziecka. To niestety nieprawda, a opinie specjalistów są miażdżące dla tego typu akcesoriów. Co istotne – jeżeli w wybranym przez nas foteliku główka dziecko opada podczas jego snu oznacza to, że fotelik ten jest po prostu źle dobrany. I zdecydowanie trzeba go wymienić na inny model.

Dodaj komentarz