23 kwietnia 2020

Kobieta w ciąży budzi naturalną ciekawość, a jej stan „narzuca” temat rozmowy. W jej trakcie padają nieprzemyślane zdania i pytania, które powodują duży dyskomfort u zainteresowanej. Czy wiesz, jak one brzmią? Jeśli nie, to koniecznie się dowiedz – oto 10 rzeczy, których na pewno nie chce od ciebie usłyszeć żadna kobieta w ciąży.

  • „Uuuu, chyba będą bliźnięta!”

Ten „zabawny” komentarz ma właściwie tylko jedno przesłanie: „Przy pojedynczych ciążach kobiety nie są takie wielkie”. Biednej ciężarnej nie pozostaje nic innego, jak nerwowo udać śmiech – zwłaszcza, gdy do rozwiązania jeszcze daleko. W gruncie rzeczy do śmiechu wcale jej nie jest, bo przecież każda z nas marzy o tym, aby mieć brzuszek „jak piłeczka”, a po porodzie szybko pozbyć się zbędnych kilogramów.

  • „Ach, znowu dziewczynka?
    No cóż, ważne, że zdrowe!”

Trudno nie dostrzec, że druga część wypowiedzi to pocieszenie – bo przecież coś się nie udało, coś nie poszło zgodnie z planem.

Zamiast powiedzieć po prostu „to moje serdeczne gratulacje, Zosia na pewno szaleje ze szczęścia, że będzie miała siostrę”, niektórzy posuwają się do takich komentarzy, jak: „Może za trzecim razem się uda”. No jasne, bo teraz to przecież porażka…

  • „O, super, będzie parka!”

Wiele matek czuje okropne poirytowanie na samo słowo „parka”. Tak, jakby rzecz dotyczyła hodowli papużek! Oczywiście nikomu nawet do głowy nie przyjdzie, że może dana mama właściwie marzyła o drugiej córce albo drugi synu – przecież to niemożliwe!

  • „Wyśpij się na zapas!”

W tej zabawnej poradzie zawarte jest oczywiste ostrzeżenie – wyśpij się teraz, bo jak się dziecko urodzi, to już do końca życia nie zmrużysz oka. Będzie Sodoma i Gomora, tragedia, dramat. Zatęsknisz za tymi czasami, kobieto! Oczywiście nikt nie bierze tez pod uwagę faktu, że w zaawansowanej ciąży nie tylko wyspanie się „za zapas” jest niemożliwe, ale też w ogóle… wyspanie się.

  • „Jak ja rodziłam…”

I tutaj się zaczyna. Nie wiedzieć dlaczego, doświadczone matki uwielbiają przekazywać historie porodowe ciężarnym, oczywiście odpowiednio je zabarwiając. Zdania typu: „24 godziny rodziłam, miałam wrażenie, że umieram!”, „Czułam, jak tną mi krocze”, „To jest niewyobrażalny ból. Nie do opisania” czy „mały rozerwał mnie aż do tyłka, założyli mi sto pięćdziesiąt tysięcy szwów” to norma. Aż trudno uwierzyć, że kobiety opowiadające tego typu historie nie zdają sobie sprawy, że przerażają przyszłą mamę. A przecież jej poród wcale nie musi być ciężki!

  • „Wybrałaś dobry szpital? Bo wiesz, ostatnio słyszałam taką historię…”

Kolejne wypowiedzi z cyklu: „A niech się trochę boi, dobrze jej tak!”. Trudno usprawiedliwić osoby, które opowiadają ciężarnych o przypadkach upuszczenia noworodka przez położną, niedotlenienia u dziecka, niedopatrzeń lekarskich czy przyjścia na świat dziecka bardzo chorego, „chociaż nic na to nie wskazywało!”. Mistrzynie grozy, które należałoby wykluczyć z grona znajomych, opowiadają o przypadkach, gdy to kobieta w 9 miesiącu ciąży pojechała do porodu, a tam okazało się, że dziecko od dwóch dni nie żyje…

  • „Jak urodzisz, to się dopiero zacznie!”

W sensie: „przygotuj się na najgorsze, to już koniec twojego życia”. Doświadczone matki czerpią jakąś dziwną satysfakcję ze straszenia tych, które jeszcze nie urodziły. Trudno powiedzieć, po co to wszystko, skoro jednocześnie podkreślają, że macierzyństwo jest najpiękniejszym, czego w życiu doznały. Nie można po prostu powiedzieć: „Czasem bywa trudno, ale czeka cię wiele przepięknych dni, pokochasz dziecko od pierwszego wejrzenia”?

  • „Urodziłaś?”, „Urodziłaś już?”, „Urodziłaś?”

Niechże tylko biedna ciężarna dotrwa do dnia porodu albo – co już skazuje ją na trzy miliardy takich pytań dziennie, niech przekroczy swój termin. Pięćset smsów, nagłe zainteresowanie tych, z którymi nie ma kontaktu od roku i ciągłe, nieustępliwe pytania: „Juuuuuż?”. Oczywiście ci bardziej „sprytni” zdają sobie sprawę, że to pytanie może drażnić. Codziennie pytają więc: „Co słychać?” 😊

  • „Widać, że dziewczynka!”

Wszak jak stara prawda niesie, dziewczynki odbierają mamie urodę… Niektórzy, zdając sobie sprawę ze swego nietaktu, nagle zmieniają temat. Inni dorzucają – „bo wiesz, taką cerę masz brzydszą i tak mocno opuchłaś – to na pewno będzie dziewczynka!” … Serio?

  • „Mogę dotknąć brzusia?”

Wisienka na torcie naszego zestawienia – pytanie, które doprowadza przyszłe matki do szału. Pół biedy, jeśli pytanie zadaje siostra, brat, sympatyczna szwagierka czy ciekawa ruchów dziecka teściowa – to zainteresowanie może być miłe. Ale gdy obcy człowiek (albo taki, którego znamy ledwie z widzenia), wyciąga ręce w celu dotknięcia brzucha, jest to wyjątkowo nieprzyjemne. Zanim więc ruszysz na „obmacywanie” ledwo znanej koleżanki z pracy – zastanów się, czy to na pewno dobry pomysł 😊.

Dodaj komentarz