Rodzic, który raz spakował wózek, torbę z pieluchami i pół kuchni do bagażnika, wie jedno: wyjazd nad morze z maluchem to zupełnie inna dyscyplina niż urlop we dwoje. Liczy się drzemka o stałej porze, ciepłe mleko o trzeciej nad ranem i możliwość ugotowania warzyw wtedy, gdy dziecko naprawdę jest głodne. Właściciele obiektów nad Bałtykiem, którzy goszczą młode rodziny przez cały rok, powtarzają to samo spostrzeżenie – o powodzeniu wyjazdu decydują detale organizacyjne, a nie liczba...