23 października 2018

Cesarskie cięcie stanowi ostatnimi czasy całkiem spory odsetek porodów. I zdarza się – chociaż trudno nam się do tego przyznać, że zazdrościmy kobietom z planowaną „cesarką”. Bo urodzą bez bólu, bo wszystko potrwa niedługo, bo wiedzą, kiedy dokładnie zobaczą maluszka. Skryta zazdrość dopada szczególnie te ciężarne, które będą rodzić po raz drugi i wiedzą, jakim wyzwaniem jest poród siłami natury. Czy jednak na pewno jest czego zazdrościć?

Jeśli i ty – na wieść, że koleżanka będzie rodzić przez cc, także odczułaś cichą, zazdrosną myśl, to musisz wiedzieć, że być może ona wcale nie ma lepiej. I być może, gdyby tylko mogła, z przyjemnością by się z tobą zamieniła. Dlaczego? Oto 5 powodów, o których zapominamy.

Cesarka to poród bez bliskiej osoby.

I jednocześnie jest to operacja z przecięciem powłok brzusznych. Przyszła mama nie tylko nie może liczyć na fizyczne wsparcie partnera, ale dodatkowo zostaje sama ze swoimi myślami. Kornelia (32l.) wspomina to w następujący sposób:

– To był dla mnie trudny moment. Niby cesarka to nic wielkiego, ale jednak operacja. Znieczulenie, możliwość komplikacji. Pamiętam, że koszmarnie bałam się, że coś pójdzie nie tak, ze dostanę krwotoku. Gdyby był przy mnie mój mąż, to zaśmiałby się, pocieszyłby mnie i tyle. A tak – zaczęłam panikować. W końcu, wstyd się przyznać, trzęsłam się jak galareta. Wszystko przebiegło dobrze, ale to poczucie osamotnienia jest bardzo przykre – dodaje Kornelia.

Cesarka często oznacza rozłąkę z dzieckiem.

W niektórych szpitalach mama po cesarskim cięciu „dostaje” dziecko od razu, w innych maluszek ląduje na sali noworodków – wszystko po to, aby młoda mama wydobrzała po operacji. Iza (31l.) tak opowiada o tym doświadczeniu:

– Dla mnie to była trauma. Leżałam z dziewczyną po zwykłym porodzie i chciało mi się wyć. Zabrali mi moją Zosię i słusznie, by byłam wręcz nieprzytomna. Ale widziałam, jaka moja współlokatorka jest energiczna, jak tuli swoje dziecko. Ona już chodziła po pokoju, a ja czułam się tragicznie po znieczuleniu. Wspominam to bardzo źle, rozpaczliwie pragnęłam córeczki przy sobie, ale nie miałam siły na opiekę. Dopiero następnego dnia wszystko się naprawiło – kończy Iza.

Cesarka nie jest uniknięciem bólu. To tylko przesunięcie go w czasie.

Stwierdzenie, że cesarka jest „pójściem na łatwiznę, bo nie boli” jest dużym nieporozumieniem – wiedzą o tym doskonale te kobiety, które przeżyły już taką operację. Należy do nich Marta:

– Cesarka wygodą? Śmiech na sali. Rodziłam naturalnie i drugi raz, z przymusu, przez cc. Ok., poród siłami natury nie jest bajką – mój trwał 12 godzin. Ale był w tym jakiś sens, postęp, wiedziałam, że ten ból czemuś służy i że nie będzie trwał w nieskończoność. Za to po porodzie śmigałam – wybaczcie, jak łania. Podczas cesarki owszem, nie bolało, ale za to zejście znieczulenia to dramat. Ani się przekręcić, ani właściwie złapać dziecka – nic nie możesz! Boli każdy niewłaściwy ruch, a przez pierwsze godziny błagałam o większą dawkę leków. Gdybym miała wybór, trzeci raz tylko siłami natury – zdecydowanie podkreśla Marta.

Cesarka to strach o dziecko.

Nie wszystkie ciężarne o tym wiedzą, ale przeprowadzenie cesarskiego cięcia wiąże się z ryzykiem wystąpienia zaburzeń oddychania u dziecka. W przypadku porodu naturalnego płuca dziecka są uciskane przez miednicę – powoduje to „wyrzucenie” 80% płynu z płuc i poporodowe rozprężenie się pęcherzyków płucnych. U dzieci rodzonych przez cesarskie cięcie proces ten nie następuje, co może skutkować właśnie zaburzeniami oddychania. I chociaż lekarze podkreślają, że są to zazwyczaj przejściowe kłopoty, to świadome ryzyka przyszłe mamy denerwują się samą taką możliwością – o czym świadczą doświadczenia Oli:

– Ok, przyznaję, czytam o wszystkim w sieci. I kiedy okazało się, że będę musiała mieć cc, też zatopiłam się w Internecie. Oczywiście przeczytałam o zaburzeniach oddychania u noworodków, więc było po mnie.  Czytałam coraz więcej i więcej, wyobrażałam sobie straszne scenariusze, w końcu śniło mi się, że reanimują mojego synka po porodzie. Nic takiego się nie stało, mieliśmy szczęście. Ale ten stres też nie był potrzebny – wspomina.

Cesarka to ryzyko w przypadku kolejnej ciąży.

Konkretyzując, chodzi o ryzyko związane z powiększaniem się brzucha i rozejściem się świeżej blizny. Oczywiście ten „niebezpieczny” okres nie jest długi, niemniej zdarza się, że młoda mama zachodzi w ciążę po 3 miesiącach od poprzedniego porodu. Wówczas oznacza to sporo niepotrzebnego stresu i konieczność dodatkowych, regularnych kontroli lekarskich.

Dodaj komentarz