26 października 2018

Jeśli chodzi o akcesoria używane podczas opieki nad dziećmi, to właściwie panuje tu zasada: „Nie to ładne, co ładne, ale co się komu podoba” – czyli generalnie upodobania zależą od danej mamy. Z drugiej jednak strony, istnieje kilka produktów, które są niemal zawsze polecane albo prawie w każdym przypadku odradzane. Oto one – 10 hitów i 10 kitów niemowlęcej wyprawki.

Hity – musisz to mieć!

Dmuchany przewijak.

Klasyczny jest dość ciężki i to właściwie podstawowa różnica między obydwoma. Wydawałoby się, że ciężar przewijaka to żaden problem, ale w praktyce – diabeł tkwi w szczegółach. Często będziesz przewijać maluszka w różnych miejscach. I wtedy przeniesienie przewijaka z dzieckiem na rękach będzie banalnie proste. Jest też bardzo przydatny podczas podróży. Zdecydowany hit.

Elektroniczna niania.

Jeśli tylko mieszkasz w mieszkaniu posiadającym więcej, niż jeden pokój – przyda się. Ok, ok, niektóre mamy twierdzą, że dziecko i tak łatwo usłyszeć. Ale przecież czasem, by uspokoić malca, trzeba zareagować właśnie wtedy, gdy zaczyna się kręcić – a nie gdy już płacze. Położenie ręki na pleckach, parę słów szeptem i dziecko śpi. Jeśli natomiast mieszkasz w domu z ogrodem, nie będziesz wyobrażała sobie życia bez niani – gwarantujemy.

Poduszka klin.

Zakładając, że twoje dziecko będzie ulewało (prawdopodobieństwo wynosi jakieś 99%), poduszka klin będzie idealnym uzupełnieniem łóżeczka. Nie zaburza naturalnych krzywizn kręgosłupa (jak zwyczajna poduszka), a jednocześnie zapobiega zakrztuszeniu się ulanym mlekiem. Jednym słowem – hit.

Maść na obolałe brodawki.

W końcu wyprawka dotyczy nie tylko dziecka, prawda? Jeśli będziesz karmić piersią, to uwierz – ta maść będzie ci potrzebna. Zanim bowiem twoje piersi „zahartują się” i przyzwyczają do małych usteczek oraz ssania, staną się bolesne, poranione, a czasem nawet krwawiące. Maść cię uratuje.

Kosz na pieluchy.

Teoretycznie jest to wymysł, bo przecież pieluchę można zawinąć w folię i wyrzucić do zwykłego kosza na śmieci. W praktyce każdy rodzic, który wie, jak pachnie kupa dziecka, które je już coś więcej, niż mleko, doradzi taki specjalny kosz. Zwykła reklamówka nie zabije TEGO zapachu i będziecie czuć go aż do samego wyrzucenia śmieci. Za to kosz likwiduje smrodek w 100%. Możecie trzymać go nawet w sypialni, nie ma obaw.

Nosidło/chusta.

Jeśli dopiero oczekujesz dziecka, nie będzie to dla ciebie dobra informacja – otóż są dzieci, które nie akceptują niczego, poza ramionami mamy. Druga zła wiadomość – jest ich naprawdę sporo J. Zamiast to zwalczać, pogódź się z tym – to tylko kwestia kilku miesięcy. Życie w tym czasie bardzo ułatwi ci chusta albo specjalne nosidło. Wilk syty, owca cała (czytaj: możesz zrobić cokolwiek).

Aspirator.

Nieważne, że nie wierzysz nowoczesnym metodom i wolisz używać gruszki. Nieważne, czego się nasłuchałaś o aspiratorach albo czy się brzydzisz „wciągania smarków” – uwierz, to jest jedna z najlepszych rzeczy, jakie wymyślono na świecie. I nie możesz powiedzieć: „nie”, dopóki nie spróbujesz. A gdy już to zrobisz, nie oddasz.

Łóżeczko przystawiane do łóżka rodziców.

Czyli takie z jednym „wolnym” bokiem. Służy dość krótko, ale na czas wczesnego niemowlęctwa jest wprost idealny. 100% matek czuje się świetnie, kiedy ma dziecko przy sobie podczas snu – jednak część tych samych mam boi się, że przygniecie maluszka. Takie łóżeczko załatwia sprawę, a noworodek śpi spokojniej.

Duży ręcznik kąpielowy.

Z kapturkiem, rzecz jasna. Zapomnij o tych malutkich dedykowanych noworodkom – od razu zakup duży, w którym mocno owiniesz wykąpanego oseska. Posłuży wam wiele miesięcy albo i lat, więc kup taki dobrej jakości.

Stojak do wanienki.

Czy wiesz, co się dzieje, kiedy jesteś pochylona nad wanienką, kąpiesz dziecko, potem je wyjmujesz, smarujesz, ubierasz i nagle postawiasz się wyprostować? Tak, mocny ból to świetne określenie. Ale jakiś dobry człowiek wymyślił stojak do wanienki. Całkowicie zmienia kąpiel i sprawia, że staje się ona prawdziwą przyjemnością nie tylko dla dziecka. Hit.

Kity – wstrzymaj się z kupnem!

Materacyk do kąpieli.

Czyli wyprofilowana gąbka, mająca ułatwiać rodzicom utrzymanie malca w wodzie. Cóż, to beznadziejny wymysł głownie z uwagi na to, w jak szybkim tempie w takiej gąbce gromadzą się bakterie. Jeśli boisz się kąpać dziecko, włóż do wanienki pieluszkę tetrową – załatwi sprawę.

Termometr pikający przy wyniku.

To prawdziwe zło. Sprawdzasz temperaturę maluszka, okazuje się, że wszystko jest ok., ale… budzi go pikający termometr. Zanim kupisz upewnij się, że twój nie wydaje żadnych dźwięków. I sprawdź opinie w Internecie, bo wiele elektronicznych termometrów podaje błędne wyniki.

Dużo ubranek w rozmiarze 56.

Są dzieci, które rodzą się przed czasem. Są też takie, które po prostu są malutkie. Ale jednak większość to całkiem przyzwoite bobasy, które przy urodzeniu mają 56 albo 57 (lub więcej) centymetrów. W najlepszym zatem razie twoja pociecha ponosi te ciuszki 2 tygodnie, w najgorszym – wcale. Kup zatem, ale tylko kilka.

Kaftaniki.

Niby mają wszystko ułatwiać, niby dzięki nim ubieranie dziecka jest przyjemne… ale jakoś większość mam tylko przesuwa je w szafie. Wolimy śpiochy, pajacyki, bodziaki. Są po prostu jakieś takie wygodniejsze!

Ubranka zapinane z tyłu.

Nieważne, że są najpiękniejsze na świecie i w ogóle to prezent od babci i dziadka. Twojemu dziecku będzie w nich niewygodnie (kto chciałby leżeć na napach, zamku błyskawicznym albo guzikach?) a ty intuicyjnie będziesz to wyczuwała. I naprawdę, nie będziesz zakładać ich maluszkowi. Szkoda kasy.

Łapki niedrapki.

Jeśli dostałaś od kogoś – ok., nie ma problemu. Ale kupowanie dla samego kupowania… nie, raczej odradzamy. Po pierwsze, równie dobrze możesz dziecku założyć skarpetki na rączki – czyli jest oszczędniej. Po drugie – twoja nawet kilkudniowa pociecha będzie je notorycznie zrzucać, a ty szybko dojdziesz do wniosku, że lepsze będzie krótkie obcięcie paznokietek.

Cążki do obcinania paznokci.

A skoro poruszyliśmy już temat obcinania paznokci… to nie kupuj cążków. Są nieporęczne, nie widać dobrze, w którym miejscu tniemy i łatwo skaleczyć delikatne mikropaluszki. Zdecydowanie lepsze są nożyczki z zaokrąglonymi czubkami.

Analizator płaczu dziecka.

Taki bajer kosztuje kilkaset złotych i został już sprawdzony przez wiele matek na całym świecie. Werdykt jest jeden: to bubel! Dzieci nie są takie same i żadne urządzenie nie jest w stanie określić, dlaczego twoje płacze. Nie wydawaj pieniędzy, aby się o tym przekonać J.

Wózek 2 w 1.

Wydaje się być ciekawą i praktyczną opcją, ale w praktyce wiele mam i tak kupuje inne spacerówki. Przez „inne” rozumiemy te lekkie, zwinne i bardziej dopasowane do naszych potrzeb. Jeśli więc naprawdę chcesz oszczędzić, na początek kup tylko gondolę.

Wyparzacz do butelek.

Za jedyne kilkadziesiąt złotych J. Tak naprawdę nie ma różnicy, czy skorzystasz z tego urządzenia, czy wygotujesz smoczki i butelki w wodzie. Po co więc przepłacać?

 

Dodaj komentarz