9 marca 2017

Basen, konie, piłka nożna, karate, balet, rytmika, język obcy, gra na pianinie – zajęcia dodatkowe są obecnie bardzo modne i jeśli wierzyć statystykom, uczęszcza nie na nie aż połowa polskich uczniów. Pragniemy, aby dzieci miały „lepszy start”, co zrozumiałe – pytanie tylko, czy na pewno postępujemy dobrze? Ile zajęć potrzebuje dziecko w różnym wieku i w którym momencie warto już z czegoś zrezygnować?

Przedszkolak i zajęcia dodatkowe

Postawmy sprawę jasno – przedszkolak NIE potrzebuje zajęć dodatkowych. Obecnie w przedszkolu zapewnia się maluchom tak dużo atrakcji (w tym często naukę języka oraz rytmikę), że dodatkowe wsparcie jest zbędne – zwłaszcza, jeśli nasze dziecko spędza w placówce 9 godzin, co daje tylko 3-4 godziny na czas spędzany z rodzicami.
Jeżeli jednak zdecydujesz inaczej, to pamiętaj, że:

  • Zajęcia w tym wieku muszą być oparte na zabawie. Skoro twoja pociecha ma 4-5 lat, zapomnij o podejściu pt. „Kiedyś mi za to podziękuje”. To jeszcze nie ten czas. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, aby raz w tygodniu wybrać się na basen z malcem kochającym pluskanie się w wodzie.
  • Zajęcia dla przedszkolaków powinny odbywać się w towarzystwie rodziców – a najlepiej byłoby, gdyby rodzic również brał w nich udział. Nie macie dużo czasu na spędzanie razem czasu, więc tę atrakcję należy traktować jako waszą wspólną.
  • Nie gań dziecka za słomiany zapał. To naturalne, że malec może jednego dnia zapragnąć chodzić na piłkę – bo chodzi jego kolega z przedszkolnej grupy, a w kolejnym tygodniu odmawiać uczestnictwa. W tym wieku to zupełnie naturalne.
  • Właściwie reaguj na niechęć do zajęć. Czyli… odpuść. Oczywiście nie mówimy o sytuacji, w której dziecko raz czy dwa trochę marudzi, bo akurat w tv jest emitowana jest ciekawa bajka. Jeśli jednak malec za każdym razem protestuje, nawet płacze, mówi, że jest zmęczony – odpuść.

Zajęcia dodatkowe dla przedszkolaków nigdy nie powinny występować w częstotliwości większej, niż 1-2 razy w tygodniu.

Pamiętaj także, że obecnie psychologie odchodzą od pochwalania dużej ilości zajęć dodatkowych. O wiele większe znaczenie ma swobodny kontakt z rodzicami oraz ćwiczenie umysłu poprzez tworzenie kreatywnych zabaw… z nudy!
Zajęcia dla starszaka – tak, ale…
Wśród zajęć dodatkowych dla dzieci szkolnych (dodajmy, że według statystyk uczęszcza na nie aż 50% uczniów) największym zainteresowaniem cieszy się język angielski. To bardzo zrozumiałe i jeśli – przynajmniej do 8-go roku życia, nauka przebiega poprzez zabawę, to nie ma w tym niczego złego.
Poza angielskim, rodzice wybierają także basen (żeby dziecko było bezpieczne i sprawne), następne w kolejności są piłka nożna, balet, nauka jazdy konnej, karate czy zajęcia muzyczne. Wszystko one „dokładają cegiełkę” do rozwoju naszej pociechy – jak jednak wybierać zajęcia, aby nie przedobrzyć?

  • Maksymalna ilość zajęć w tygodniu to trzy popołudnia (sporo specjalistów mówi też o dwóch). Nawet, jeśli dziecko chętnie interesuje się także innymi dziedzinami, to postaw je przed wyborem – nie zgadzaj się na wszystko. Poza stymulacją zajęciami ważny jest także czas spędzany z rodzicami oraz ten przeznaczony na zwykłe lenistwo. Naprawdę nie ma niczego złego w tym, że dziecko przez jedno popołudnie poukłada puzzle, obejrzy bajkę i pomoże mamie w przygotowaniu obiadu, a drugiego pojedzie do babci. Pamiętaj też, że widząc swoje dziecko tylko rano, w drodze na zajęcia dodatkowe, a potem wieczorem, rozluźniasz więzi w relacji: rodzic – dziecko. Nie można mieć wszystkiego naraz.
  • Wybierajcie to, czym naprawdę interesuje się dziecko (a nie ty). To, że mama całe dzieciństwo marzyła o jeździe konnej nie oznacza, że jej dziecko będzie spełnione podczas takiej aktywności. Wybór zajęć powinien być przeprowadzany razem z dzieckiem. Ono woli karate? Trudno, uszanuj to.
  • Zwracaj uwagę na niepokojące symptomy przemęczenia u dziecka. Pojawiające się bóle głowy, niechęć do podejmowania zadań, brak energii, bóle brzucha przed zajęciami – to sygnały przeładowania malca nadmiarem oczekiwań i bodźców. Twoja pociecha może nawet nie powiedzieć ci, że nie chce chodzić już na zajęcia – zwłaszcza, gdy już kilkakrotnie została do tego zmuszana.

Dobro dziecka w różnych aspektach

Wysyłanie dziecka na zajęcia dodatkowe może świetnie wpłynąć na jego rozwój, być powodem radości samego zainteresowanego i dumy rodziców. Pamiętajmy jednak o umiarze. Dobro dziecka to nie tylko „tresowanie go” na wielozadaniowego i wszechstronnie utalentowanego dorosłego, ale także zgoda na beztroski czas, dziecięcą nudę, bajki i gry planszowe.



  • Manieczka

    W naszym przedszkolu organizowane są co jakiś czas warsztaty kreatywne modrasova, które uczą dzieci ciekawych prac manualnych, w kwietniu maluchy będą na przykład samodzielnie robić świece żelowe. Uważam, że to w zupełności wystarczy i nie męczę dzieci żadnymi dodatkowymi zajęciami, bo uważam, że same zdecydują, jak podrosną, czy będą chciały na jakieś chodzić. Pamiętam jak rodzice zmuszali mnie do nauki gry na pianinie. Teraz nie mogę patrzeć na ten instrument. Nie chciałabym zafundować tego swoim dzieciom.